Świętuj z nami 100 - lecie Niepodległosci Flaga Unii Europejskiej
Tutaj powinien być opis

Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Maliszewie (gm. Lipno) spotkały się, by uczynić zadość tłustoczwartkowej tradycji

Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Maliszewie (gm. Lipno) spotkały się, by uczynić zadość tłustoczwartkowej tradycji. Wspólnie upiekły pączki według starej receptury. Sekret ich lekkości tkwi w dobrze wyrobionym cieście.

Szybkimi krokami zbliża się koniec karnawału. Za dwa dni czeka nas Tłusty Czwartek. Każdy skusi się wtedy na pączka lub kilka chruścików. Dawniej przed nadchodzącym Wielkim Postem ludzie starali się najeść na zapas.

Czekał ich bowiem, pomimo wszechobecnej biedy, czas rygorystycznych wyrzeczeń. Teraz wszystkiego mamy pod dostatkiem, mało tego, większość ludzi stara nie folgować swojemu apetytowi. Jednak podtrzymywać tradycję trzeba, a ta jest wyjątkowo kusząca. 

Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Maliszewie (gm. Lipno) postanowiły wspólnie upiec pączki. Zorganizowały pracę zespołową, która przy okazji była świetną odskocznią od codziennych obowiązków. Dawniej nie brakowało okazji, by coś zrobić wspólnie. Można było porozmawiać i pożartować, bo człowiek potrzebuje wyjść z domu. -Tworzymy zgrany zespół – mówi Barbara Lipska, prezes Kola Gospodyń Wiejskich w Maliszewie.- Robota zawsze idzie nam sprawnie, a w naszej kuchni słychać śmiech. Teraz było tak samo. Mamy jedną specjalistkę od pączków. Ona wyrobiła ciasto, a my wszystkie je formowałyśmy i nadziewałyśmy marmoladą. Takie spotkania są bardzo fajne.

Koło Gospodyń Wiejskich w Maliszewie działa pełną parą

Nikt nie zaprzeczy, że pączki są wyższą szkołą sztuki kulinarnej. Wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową, a ciasto trzeba dobrze wyrobić ręcznie. W ten sposób jeszcze się ono ogrzewa od naszej ręki. Jak podkreślają doświadczone gospodynie, trzeba się podczas tej czynności uśmiechać. Jeśli w gotowanie i pieczenie wkłada się serce, potrawy naprawdę smakują inaczej. Wyrobione z uczuciem ciasto rośnie jak oszalałe i trzeba szybciutko brać się za formowanie pączków, aby nie przerosły. Z ciastem drożdżowym jest bowiem tak, że nie można go ani za dobrze wyrobić, ani też dopuścić, by zbyt mocno wyrosło. Tu potrzebne jest doświadczenie. 

Dobre pączki potrzebują na jeden kilogram mąki sześć żółtek i jedno całe jajko, pół litra mleka, 10 dekagramów drożdży, tyleż samo cukru i roztopionego masła, szczyptę soli, kieliszek spirytusu lub rumu, cukier waniliowy i skórkę otartą z cytryny. Jednak szkoły przygotowania ciasta są już różne. Można te wszystkie składniki wrzucić do miski i wyrobić, ale najczęściej najpierw przygotowuje się rozczyn. Drożdże należy rozetrzeć z łyżką cukru, dodać ¾ szklanki ciepłego mleka i 20 dekagramów mąki. Następnie trzeba te składniki wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. W tym czasie należy utrzeć żółtka z jajkiem i cukrem na puch. Później do przesianej mąki, wymieszanej ze szczyptą soli, dodaje się rozczyn, utartą masę jajeczną, spirytus i mleko w trakcie wyrabiania. Pod koniec wyrabiania wystarczy wlać roztopione masło, jeszcze raz wyrobić i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. 

Do nadziewania pączków najlepsza jest konfitura z róży, ale równie dobrze sprawdza się z wiśni, a także gęste powidła śliwkowe.

- Pączki robię w ten sam sposób, w jaki przygotowywała je moja mama – opowiada Anna Kolczyńska. – Zawsze mi się udają. Wyszły mi nawet za pierwszym razem. Są lekkie i pulchne. Podczas smażenia trzeba uważać, aby tłuszcz miał odpowiednią temperaturę. Pączki muszą być dobrze wypieczone, a nie mogą być przecież przypalone, bo wtedy będą niesmaczne.

Do smażenia najlepszy jest smalec. Można dodać do niego łyżkę octu – wówczas pączki nie „napiją” się tłuszczu. A potem wystarczy osączyć je z nadmiaru tłuszczu, poczekać aż trochę przestygną i posypać cukrem pudrem. Ot, cała filozofia przepysznych domowych pączków!